|
Do 2011 roku
pracodawcy za zgodą załogi lub związków zawodowych mają prawo wydłużać pobyt
podwładnych w firmie, gdy ma ona zamówienia i skracać go, jeśli zamówień brak.
- Ten mechanizm chroni przed zwolnieniami -
tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Prywatnych
Lewiatan. To rozwiązanie pozwala też z opóźnieniem wypłacać dodatki za
przepracowane nadgodziny, gdyż czas pracy rozliczany jest w ujęciu rocznym.
- Nie
chciałbym, żeby czas mojej pracy był rozliczany w stosunku rocznym - przyznaje
Łukasz Krupowies. Podobnie myśli większość pracowników najemnych.
Pracodawcy
chcą, by czas pracy rozliczać w systemie rocznym lub w oparciu o tzw.
indywidualne konta. Związki mówią „nie".
Rozumiem, że
w biznesie różnie bywa i raz są obroty, a raz zastój - mówi Łukasz Krupowies,
pracownik restauracji Night Club 2000 w Kędzierzynie-Koźlu. - W okresie
weselnym rzeczywiście trzeba się uwijać jak w ukropie, ale bywają też okresy, w
których gości jest niewielu. Nie wiem jednak, czy chciałbym, żeby mój czas
pracy był rozliczany w cyklu rocznym. To chyba zbyt długi okres.
W tzw.
„pakiecie antykryzysowym" oprócz zapisów na temat wsparcia dla firm
borykających się z kłopotami finansowymi zawarto także regulacje dotyczące elastycznego
czasu pracy.
Do 2011 roku
pracodawcy za zgodą załogi lub związków zawodowych mają prawo wydłużać pobyt
podwładnych w firmie, gdy ma ona zamówienia i skracać go, jeśli zamówień brak.
- Ten
mechanizm chroni przed zwolnieniami - tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert
Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. To rozwiązanie pozwala też z
opóźnieniem wypłacać dodatki za przepracowane nadgodziny, gdyż czas pracy
rozliczany jest w ujęciu rocznym. - Chcielibyśmy, żeby takie przepisy na stałe
zostały zawarte w kodeksie pracy, gdyż zwiększy to konkurencyjność polskiej
gospodarki - przyznaje Jeremi Mordasewicz.
Uelastycznienie
czasu pracy jest od dawna oczekiwane przez pracodawców
Argumentują
oni, że nie tylko w budownictwie, ze względu na pory roku, występują poważne
wahania koniunktury. Także w innych branżach, z racji globalizującej się
gospodarki okresy koniunktury i wzmożonych zamówień przeplatają się z
miesiącami gorszymi, a czasem nawet całkowitym zastojem. Przedsiębiorcy chcą,
by prawo dawało im możliwość szybkiego reagowania na takie sytuacje.
Jeśli
przepisy o elastycznym czasie pracy na stałe trafią do kodeksu, będzie to
korzystne dla przedsiębiorców. Ci ostatni przekonują jednak, że skorzystają
także ich podwładni.
- Zamiast
ich zwalniać, pracodawca skróci czas pracy, a ludzie i tak dostaną przynajmniej
najniższą pensję. W przeciwnym razie zostaliby z niczym - tłumaczy Jeremi
Mordasewicz.
Związkowcy z
komisji trójstronnej mówią jednak „nie"
Obradujący w
komisji przedstawiciele rządu, pracodawców i organizacji pracowniczych
dyskutują właśnie nad zmianami w kodeksie pracy.
Jedną z
propozycji jest obligatoryjne przekształcanie umów o pracę zawartych na czas
określony w bezterminowe najpóźniej po czterech latach zatrudnienia.
- Wygląda mi
to na kiełbasę wyborczą - mówi Cecylia Gonet, szefowa opolskiej Solidarności. -
Nie wierzę, że takie przepisy wejdą w życie, poza tym cztery lata oczekiwania
na umowę na czas nieokreślony top zdecydowanie zbyt dużo. Natomiast
elastycznemu czasowi pracy jako generalnej zasadzie zdecydowanie się
sprzeciwiam.
Związkowcy
podkreślają, że pracodawcy od lat zmuszają swoich podwładnych do pracy w
zwiększonym wymiarze, nie płacąc za to należnych dodatków.
- Jeśli
bilans będą mogli robić w stosunku rocznym, nieprawidłowości będzie jeszcze
więcej - tłumaczą przedstawiciele pracowników najemnych.
Tymczasem
pracodawcy chcieliby jeszcze jednej zmiany: wprowadzenia indywidualnych kont
czasu pracy
Pozwalałyby
one na zmniejszanie lub zwiększanie obciążeń pracowników z zastrzeżeniem, że na
koniec roku liczba godzin spędzonych w firmie musiałaby wynieść maksimum 2024.
- Korzyścią
byłoby to, że niezależnie od tego czy panuje koniunktura, czy kryzys, pracownik
co miesiąc dostawałby stałą pensję - wyjaśnia Jeremi Mordasewicz.
Związkowcy
są przeciwni takiemu rozwiązaniu obawiając się, że przedsiębiorcy wykorzystają
je do narzucania podwładnym niskich stawek wynagrodzenia, przy jednoczesnym
zmuszaniu ich do pracy po 10 lub więcej godzin dziennie.
Od
wprowadzenia elastycznego czasu pracy i rozliczania go w systemie
indywidualnych kont pracodawcy uzależniają zgodę na automatyczne
przekształcanie umów na czas określony w umowy na czas nieokreślony po czterech
latach zatrudnienia.
I tu nie ma
jednak zgody, gdyż związkowcy chcą, by następowało to już po dwóch latach.
Ponadto podkreślają, że rozliczanie czasu pracy w cyklu rocznym nie jest normą
obowiązująca powszechnie w żadnym kraju Unii Europejskiej.
Źródło: www.nto.pl
|